Obrońca oskarżonego w postępowaniu karnym jako podmiot przestępstwa poplecznictwa

Author
Gierula, Iwona
Promoter
Gardocki, Lech
Publication date
2015-04-13
Abstract (PL)

W mojej rozprawie doktorskiej koncentruję się na zagadnieniach związanych z granicami legalnego działania obrońcy w postępowaniu karnym oraz ewentualną odpowiedzialnością obrońcy za poplecznictwo (art. 239 § 1 k.k.) w sytuacji, gdy owe granice zostaną przekroczone. W pracy poruszam przede wszystkim aspekty materialnoprawne, choć konieczność odwoływania się do roli obrońcy w postępowaniu karnym sprawi, iż w niezbędnym zakresie omówione zostały również przepisy proceduralne. Nie bez znaczenia dla wyboru tematu niniejszej pracy było wykonywanie przeze mnie przez okres niemal pięciu lat zawodu adwokata, w tym pełnienie funkcji obrońcy w postępowaniach karnych. Pozwoliło mi to spojrzeć na problem zagrożeń związanych z wykonywaniem obrony oskarżonego przez pryzmat praktyki wykonywania zawodu. Dlatego rozważania dotyczące tej problematyki uważam za interesujące nie tylko na gruncie teorii prawa karnego materialnego, ale i za zagadnienie ważne społecznie. Każdy powinien mieć świadomość, jak szerokiej legalnej pomocy może on oczekiwać od swojego obrońcy, zaś każdy obrońca winien mieć pewność, jak daleko mogą sięgać jego działania zmierzające do obrony oskarżonego. Dodatkowo temat, pomimo wielu wiążących się z nim kontrowersji, nie jest wystarczająco zbadany w literaturze. Przestępstwo poplecznictwa jest przedmiotem zaledwie dwóch większych monografii. Istnieją natomiast publikacje dotyczące problematyki poplecznictwa obrońcy, w tym najbardziej obszerne autorstwa P. Kruszyńskiego. Brak jest natomiast aktualnego i kompleksowego stanowiska doktryny w tym temacie, uwzględniającego w szczególności zmieniającą się pozycję obrońcy. Pozostaje wiele istotnych, nierozwiązanych problemów i wątpliwości, w którym miejscu przebiega granica pomiędzy tym, co jeszcze dozwolone, a tym co już zakazane przy wykonywaniu obrony, pod rygorem odpowiedzialności karnej. Praca składa się z sześciu rozdziałów. W pierwszym z nich przedstawiam przyczyny wyboru tematu oraz podstawowe zagadnienia będące przedmiotem dalszych rozważań. W rozdziale drugim koncentruję się na roli obrońcy w procesie karnym, wynikającej z przyznanego mu szeregu uprawnień i obowiązków, która, w mojej ocenie, czyni z niego szczególny podmiot przestępstwa poplecznictwa. Z pozycją obrońcy w procesie karnym wiąże się wywiedziony przez doktrynę kontratyp działania adwokata w ramach obowiązku obrony, który również stanie się przedmiotem rozważań niniejszego rozdziału. Ponadto omawiam problematykę momentu rozpoczęcia stosunku obrończego, tak aby stwierdzić, w jakim punkcie czasowym i w jakim zakresie omawiany kontratyp wyłącza odpowiedzialność karną obrońcy. W związku z tym, iż niniejsza praca powstaje w chwili, gdy została już uchwalona obszerna nowelizacja Kodeksu postępowania karnego, zmiana przepisów, które mają wpływ na wykonywanie obrony, stanowi również element tego rozdziału. W rozdziale trzecim zostanie omówiona strona podmiotowa przestępstwa poplecznictwa, szczególnie w kontekście nielegalnej pomocy obrońcy adresowanej do osoby, co do której winy obrońca nie jest w pełni przekonany. Natomiast w celu zobrazowania swoistej kolizji przedmiotu ochrony przestępstwa poplecznictwa oraz roli obrońcy w procesie omówiony zostanie przedmiot przestępstwa poplecznictwa (Rozdział IV). Jednak z uwagi na fakt, iż praca dotyczy przestępstwa poplecznictwa popełnianego przy obronie oskarżonego, kwestie dotyczące przestępstwa poplecznictwa w ogólności zostały, w założeniu, potraktowane skrótowo. Najobszerniejszą część pracy stanowi rozdział piąty, w którym omawiam możliwie szeroki katalog działań, które mogą być rozważane jako poplecznictwo przy wykonywaniu obrony oskarżonego. Jednym z podstawowych zamierzeń badawczych było bowiem przedstawienie możliwie wielu działań obrońcy przy wykonywaniu obrony stanowiących działania poplecznicze. Znalezienie jednej ogólnej definicji, kiedy zachowanie obrońcy będzie poplecznictwem, jest niewątpliwie zadaniem trudnym. Możliwe jest uczynienie pewnych założeń ogólnych, a następnie typizacja zachowań obrońcy nielegalnie utrudniającego postępowanie karne. To ostatnie jednak z tym zastrzeżeniem, że stworzenie zamkniętego katalogu zachowań nielegalnie utrudniających i udaremniających postępowanie karne przez adwokata, podobnie jak w przypadku każdej osoby fizycznej, jest skazane na niepowodzenie. Natomiast w zakresie uwag ogólnych można wskazać, iż zachowaniem popleczniczym po stronie obrońcy będzie wszystko to, co nie mieści się w granicach prawa do obrony oskarżonego, inaczej mówiąc, wszystkie te zachowania, które ową granicę przekraczają, podejmowane jednocześnie co najmniej z zamiarem ewentualnym utrudniania lub udaremniania postępowania karnego. Zachowania prowadzące do odpowiedzialności z art. 239 § 1 k.k. zostały podzielone w rozprawie doktorskiej na cztery grupy: działania w stosunku do oskarżonego (mandanta), działania w stosunku do dowodów rzeczowych, działania w stosunku do świadków oraz samodzielne wystąpienia obrońcy. W pierwszej grupie zostały omówione: nakłanianie oskarżonego do ucieczki i przesyłanie „grypsów” mających utrudnić postępowanie, nakłanianie oskarżonego do mówienia nieprawdy w interesie innej osoby oraz nakłanianie oskarżonego lub pomoc do złożenia wyjaśnień połączonych z fałszywym oskarżeniem innej osoby. W kolejnej zostały poddane analizie: usuwanie dowodów rzeczowych, nakłanianie do ich usuwania, nakłanianie i pomoc do ich fałszowania, przedkładanie fałszywych dowodów oraz niszczenie lub ukrycie dokumentów będących dowodem winy oskarżonego. W podrozdziale dotyczącym działań wobec świadków omówione zostały z kolei: nakłanianie świadków do niestawiennictwa na rozprawie, bezpodstawnej odmowy zeznań, namowa lub pomoc do złożenia fałszywych zeznań, a także nakłanianie osób najbliższych w stosunku do oskarżonego do odmowy złożenia zeznań, nakłanianie pokrzywdzonych do nieskładania zawiadomienia o przestępstwie, wniosku o ściganie lub prywatnego aktu oskarżenia za pomocą groźby, szantażu lub podstępu. Następnie analizie zostały poddane zachowania określone zbiorczo jako samodzielne wystąpienia obrońcy, w tym: wypowiadanie nieprawdziwych twierdzeń nieopartych na materiale dowodowym, nakłanianie współoskarżonego do odmowy złożenia wyjaśnień, złożenia wyjaśnień nieprawdziwych lub wymyślanie dla niego nieprawdziwej wersji zdarzeń. W podrozdziale tym omówione zostały również zachowania najbardziej kontrowersyjne, mianowicie: przewlekanie postępowania karnego celem doprowadzenia do jego przedawnienia oraz przekazywanie informacji uzyskanych w toku postępowania przygotowawczego. Odnosząc się do problematyki zachowań zmierzających do przewlekania postępowania karnego celem doprowadzenia do jego przedawnienia należy zauważyć, że zachowania obrońcy, które mogą spotkać się z właściwą reakcją Sądu w postaci na przykład oddalania niezasadnych wniosków dowodowych czy uchylenia pytań stawianych osobom przesłuchiwanym, nie będą stanowiły poplecznictwa. Natomiast wszystkie te zachowania, które bądź naruszają wprost przepisy Kodeksu postępowania karnego (jak niestawiennictwo na rozprawie) lub też brak im uzasadnienia merytorycznego (niezasadny wniosek o wyłączenie sędziego, nakłanianie oskarżonego do wypowiedzenia stosunku obrończego pomimo braku podstaw), a zmuszają Sąd do działań przedłużających postępowanie, mogą wypełnić znamiona przestępstwa poplecznictwa. Oczywiście stanie się tak tylko wówczas, gdy towarzyszy im zamiar utrudnienia lub udaremnienia postępowania karnego. Trzeba jednak również podkreślić, że okoliczność, iż podobne zachowania obrońcy mogą być penalizowane, nie może oznaczać automatycznego kwestionowania składanych wniosków poprzez formułowanie zarzutów o celowe przewlekanie postępowania karnego, a w konsekwencji o poplecznictwo. Obrońca powinien stać na straży interesów klienta i zawsze wtedy, gdy uzna, że podstawa wyłączenia sędziego zachodzi, może złożyć stosowny wniosek. Jednak w takich sytuacjach, w których brak uzasadnienia merytorycznego będzie oczywisty, a działania obrońcy będą służyć wyłącznie przedawnieniu karalności czynów, nie można wykluczać możliwości pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej za poplecznictwo. Oczywiście konieczne stanie się udowodnienie zamiaru w działaniu obrońcy, co w praktyce może być najtrudniejsze. Kolejnym, wysoce kontrowersyjnym zagadnieniem, jest problematyka przekazywania informacji uzyskanych w toku postępowania przygotowawczego osobom trzecim w związku z dostępem uzyskanym przez obrońcę wobec wykonywania obrony innej osoby. W pracy doktorskiej doszłam do przekonania, że odpowiedzialność z art. 239 § 1 k.k. jest w tym wypadku możliwa, pod warunkiem spełnienia wszelkich przesłanek odpowiedzialności za poplecznictwo. Należy podkreślić, że prawa i obowiązki posiadane przed obrońcę dotyczą pomocy prawnej udzielanej tylko temu oskarżonemu, którego obrona została adwokatowi powierzona. Tymczasem obrońca w omawianej hipotetycznej sytuacji uzyskuje dostęp do akt śledztwa w związku z formalną obroną innej osoby – podejrzanego w rozumieniu Kodeksu postępowania karnego, nie zaś w związku z obroną osoby faktycznie podejrzanej, która następnie się do niego zgłosiła. Ta bowiem nie ma co do zasady prawa dostępu do akt postępowania przygotowawczego stosownie do art. 156 § 5 k.p.k. Tym samym zachowanie obrońcy, który przekazuje osobie faktycznie podejrzanej informacje uzyskane w związku z obroną innej osoby, wykracza poza omawiany wcześniej kontratyp działania w ramach obowiązku obrony. Obrońcy nie można w mojej ocenie więcej aniżeli osobie, którą reprezentuje. Jeśli zatem faktycznie podejrzany nie ma dostępu do akt postępowania, to nie powinien takiego dostępu uzyskać również jego quasi-obrońca. Natomiast, jeżeli w związku z obroną innej osoby dysponuje on takimi informacjami, to, mając pełną świadomość, że taka sytuacja jest dla adwokata wyjątkowo niekomfortowa, wydaje się, że nie powinien on udzielić uzyskanych w ten sposób informacji osobie trzeciej. Konieczność powstrzymania się przed adwokata od przekazania w ten sposób uzyskanych przez niego informacji wynika po pierwsze z tego, że jego prawa i obowiązki dotyczące obrony osoby faktycznie podejrzanej nie obejmują wglądu w akta śledztwa lub dochodzenia. Po drugie zaś takiemu zachowaniu adwokata sprzeciwiają się cele postępowania karnego, w szczególności fazy postępowania przygotowawczego. Najwłaściwszym rozwiązaniem w tej sytuacji będzie niepodejmowanie się przez takiego adwokata obrony osoby faktycznie podejrzanej, przynajmniej do czasu przedstawienia jej zarzutów. Ponadto w rozdziale tym opisałam również te zachowania obrońcy, które stanowią pomoc do legalnego zachowania oskarżonego i wskutek tego nie powinny być uznawane za poplecznictwo, pomimo iż znaczna część doktryny prawa karnego je za takie uznaje. Najwięcej miejsca poświeciłam ocenie zachowań związanych z wpływaniem przez obrońcę na treść wyjaśnień oskarżonego. W pierwszej kolejności rozważono problem doradzania przez obrońcę oskarżonemu odmowy złożenia wyjaśnień lub odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania. W ocenie piszącej, nie powinno budzić jakichkolwiek wątpliwości, że takie zachowanie nie tylko nie wypełnia znamion czynu zabronionego, lecz stanowi zgodne z prawem, często przynoszące wymierne skutki, wykonywanie obrony. Podobnie należy traktować nakłanianie do nieprzyznawania się do winy i to również wówczas, gdy wcześniej oskarżony przyznał się do winy. Inny pogląd w tym zakresie prezentuje R. Łyczywek, który uznaje, że obrońca nie może nakłaniać oskarżonego do wyboru określonego sposobu postępowania, albowiem nie mieści się to w zakresie funkcji obrończych. Przed analizą zachowań obrońcy polegających na nakłanianiu oskarżonego do odwołania zgodnego z prawdą przyznania się do winy, złożenia fałszywych wyjaśnień i wymyślania dla oskarżonego fałszywej wersji zdarzenia, zajęłam się zagadnieniem uprawnienia do złożenia fałszywych wyjaśnień po stronie samego oskarżonego. W mojej ocenie, takie uprawnienie istotnie oskarżonemu przysługuje. Przemawia za tym po pierwsze brak karalności za fałszywe wyjaśnienia w prawie karnym materialnym. Po drugie zaś istnieje niekwestionowany obowiązek organów procesowych tolerowania fałszywych wyjaśnień oskarżonego oraz niewyciągania z faktu ich złożenia żadnych negatywnych konsekwencji. Jest to niewątpliwie dozwolony prawem sposób obrony. Skoro zaś fałszywe wyjaśnienia nie są kryminalizowane, zaś oskarżony może zaprojektować linię obrony oraz wymyślić na jej potrzeby swoją wersję wydarzeń, nawet całkowicie sprzeczną ze stanem faktycznym, to twierdzenie, iż takie uprawnienie oskarżonemu nie przysługuje, jest pozbawione logiki. Dodatkowo twierdzenie o przyznaniu oskarżonemu przywileju bezkarności składania fałszywych wyjaśnień zamiast uprawnienia do ich składania czyni ze składania fałszywych wyjaśnień rzecz dalece niewłaściwą, nieakceptowaną oraz nieetyczną. Szkodzi to zarówno wykonywaniu przez oskarżonego prawa do obrony, jak i jego postrzeganiu w odbiorze społecznym. Dlatego w pracy opowiedziałam się za poglądem, że w skład praw procesowych oskarżonego, podobnie jak prawo do milczenia, wchodzi uprawnienie do składania fałszywych wyjaśnień. W związku z powyższym, wziąwszy pod uwagę rolę obrońcy, jego uprawnienia i obowiązki, za nieprzestępne uznać należy wywołujące wiele kontrowersji - nakłanianie do składania fałszywych wyjaśnień oraz wymyślanie fałszywej wersji zdarzeń. Przemawia za tym przede wszystkim określenie granic legalności działania obrońcy w procesie karnym. Według stosunkowo szeroko przyjętej w doktrynie definicji T. Gardockiej, granice te wyznacza prawo do obrony samego oskarżonego. W tej sytuacji nakłonienie oskarżonego do przedstawienia fałszywej wersji zdarzenia w toku składanych wyjaśnień byłoby udzieleniem rady w zakresie legalnego działania oskarżonego, a zatem mieściłoby się w granicach prawa do obrony. Granice legalności działania oskarżonego w procesie określa się bowiem jako wyznaczone poprzez zakaz naruszania przez oskarżonego jego obowiązków procesowych oraz niewykonywanie obrony przy pomocy nowych przestępstw. Powołując się na tę definicję, nie można uznać zachowania adwokata nakłaniającego oskarżonego do przedstawienia fałszywej wersji zdarzenia za działanie poplecznicze, albowiem złożenie fałszywych wyjaśnień przez oskarżonego (do czego nakłaniałby obrońca) nie narusza obowiązków procesowych jego klienta, nie popełnia on również w ten sposób innego przestępstwa. Przyjęcie odmiennego stanowiska oznaczałoby poza tym pozbawienie obrońcy jego roli doradcy oskarżonego, bowiem kryminalizacji podlegałoby doradzenie oskarżonemu skorzystania z posiadanych przez niego uprawnień. Podobne można argumentować w przypadku zachowania jeszcze bardziej kontrowersyjnego i, wydaje się, dalej idącego, a mianowicie wymyślania przez obrońcę fałszywych wyjaśnień. Również jednak i ono nie wypełnia, w mojej ocenie, znamion poplecznictwa ani żadnego innego przestępstwa. Niewątpliwie takim zachowaniem, bulwersującym opinię publiczną, obrońca utrudnia co najmniej postępowanie karne. Jednak czyni to w ramach przyznanych mu ustawą i Konstytucją praw i obowiązków związanych z obroną oskarżonego. Obrońca nie odpowie zatem za przestępstwo poplecznictwa, bowiem jego działanie wypełnia wszelkie przesłanki działania w ramach kontratypu. Z koncepcją kontratypu łączy się kolejny argument, a mianowicie okoliczność, iż wymyślając fałszywą wersję zdarzenia obrońca pomaga do legalnej obrony oskarżonego, któremu wolno kłamać podczas składania wyjaśnień. Z tej przyczyny również pomagający przy sformułowaniu takiej treści wyjaśnień obrońca nie przekracza legalnych granic obrony, a jego zachowanie nie jest przestępne. Jednocześnie wypełnia on rolę przyznaną mu ustawą – pomocnika i doradcy w zakresie legalnej obrony oskarżonego. Nadto forma, w której obrońca miałby dopuścić się przestępstwa poplecznictwa, również czyni niemożliwym do podzielenia pogląd przeciwny. Zdecydowanie odrzucić należy koncepcję sprawstwa pośredniego, albowiem nie ma dla niej miejsca w obecnym Kodeksie karnym. Jej przyjęcie w omawianym przypadku oznaczałoby naruszenie podstawowej zasady nullum crimen sine lege. Ponadto nie bez znaczenia jest podnoszona w niniejszej pracy argumentacja dotycząca naruszenia kwestii wzajemnego zaufania obrońcy i oskarżonego poprzez przyjęcie istnienia przestępstwa dla zachowania polegającego wyłącznie na rozmowie obrońcy z klientem. Kwestie swobody wypowiedzi, poczucia swego rodzaju „intymności” i otwartości relacji, pewności, że można zadać każde pytanie i prosić o pomoc w zakresie posiadanych praw, mogłyby znacznie ucierpieć przy przyjęciu przestępności omawianego zachowania. Z wszystkich wyżej wymienionych powodów, niezależnie od osobistego przekonania o nieetyczności opisanych wyżej sposobów prowadzenia obrony, należy stanąć na stanowisku o braku możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności karnej obrońcy, który nakłaniał do fałszywych wyjaśnień oraz projektował niezgodne z prawdą wyjaśnienia dla swojego klienta. W ostatnim rozdziale znalazła się, poza podsumowaniem i wnioskami końcowymi, również ocena niektórych zachowań obrońców z punktu widzenia etyki oraz postulat podejmowania przez obrońców zachowań nie tylko zgodnych z prawem, ale i etycznych.

Keywords PL
poplecznictwo
obrońca
adwokat
granice obrony
postępowanie karne
Alternative Title
Verteidiger im Strafverfahren als Täter der Verdunkelung des Strafverfahrens
Defence date
2015-04-27
Open access license
Closed access